Takie buty!

Witajcie!

Właśnie wracamy z podróży do Krakowa. Z dwumiesięcznym dzieckiem każda podróż to wyzwanie, szczególnie gdy dziecko nie lubi ubierania w śliczne czapeczki. Jako doświadczeni już podróżnicy, dobrze wiedzieliśmy z czym wiąże się podróż z naszym syneczkiem. W aucie to aniołek, ale poza nim potrafi pokazać rożki. Na szczęście dziś wszystko poszło zgodnie z planem, a ja wstałam już rano z większym dystansem. Myślę, że dzięki temu przeżyłam ten dzień spokojniej.

A jechaliśmy, żeby założyć synkowi nowe buty. Zapewne zastanawiacie się, czemu jechaliśmy aż do Krakowa, aby założyć buty :D. Dlatego, że nasz synek ma wrodzone stopy końsko – szpotawe, które leczymy właśnie w Krakowie. Ale o naszym SKS – iku i całej wadzie napiszę tu kiedy indziej. Zapewne będzie to więcej niż jeden post.

Miejmy nadzieję, że nowe buciki mu się spodobają, a noc będzie spokojna i będę mogła rozkoszować się swoim nowym telefonem 😀

Fot. Szyna i buty Mitchella na nogach syna.

Podróżujący Logistyk

Mama dzielnego syneczka

Czy odkryłeś/aś już w sobie zadatki na Logistyka? Podziel się swoimi spostrzeżeniami!