Jaka jest Twoja życiowa rola?

Witajcie,

No i stało się – dopadła nas gorączka, kaszel i katar 🤒. Pierwsza wizyta z Krzysiem u lekarza za nami. I na pogotowiu też 🚑. Na szczęście wygląda na to, że to nie było nic groźnego – oby tylko tak zostało – Krzysiu czuje się już prawie całkiem dobrze, jeszcze tylko nie ma za bardzo apetytu 🙃. Która młoda mama nie obawia się pierwszej choroby swojego dziecka 😱? Myślę, że wśród rzeczy, których przyszła mama obawia się w macierzyństwie to właśnie choroba maluszka zajmuje bardzo wysoką lokatę – jak sądzicie? I jak było u Was? Panika i strach, czy spokój i trzeźwe myślenie 🤔?

U mnie raczej to pierwsze, a wszystko zaczęło się dwa tygodnie temu w piątek… Krzysiu zaczął gorączkować, ale nie miał żadnych innych objawów. Pomyślałam, że idą mu zęby 🦷. Po podaniu leku gorączka ładnie spadała. I wtedy w niedzielę stało się coś przerażającego dla mnie: Krzysiu zaczął histerycznie płakać, jeszcze nigdy tak nie krzyczał 😱. Jakby coś go bolało, byłam przerażona (wiedziałam, że to nie ból brzuszka). Nic nie pomagało: przytulanie, kołysanie, noszenie, zabawki. Trwało to bardzo długo, nie wiedziałam co robić, więc zdecydowałam się pojechać na pogotowie 🚑. Jak tylko wsiadł do fotelika zaczął być spokojny – zdziwiłam się, przecież nie lubi jeździć w ciasnym foteliku. W szpitalu nie było dużo ludzi. Krzysiu osłuchowo był czysty – nic mu nie dolegało. Teraz myślę, że osłabiony, może tam złapał jakiegoś wirusa 🦠. Myślę też, że gdybym wcześniej wiedziała o takim czymś jak Purple Crying, może zareagowałabym inaczej, może podeszłabym co całej sprawy z większym dystansem. A może i nie 🤣 (link do wpisu o Purple Crying u mamylekarza ➡️ tutaj ⬅️). No cóż, Mama Logistyk przeszła pierwszy test jakim jest choroba niemowlaka i teraz będzie mieć wiedzę na przyszłość 💪.

Ale to jeszcze nie koniec – kolejne dni były spokojne – u Krzysia pojawiła się wysypka, więc pomyślałam, że to poprzednie to była trzydniówka 🤣 (pomyślicie: Mama Logistyk, czy Mama Pediatra 😅😂?). No i znów przyszedł piątek – Krzysiu lubi chorowanie w weekendy 😝. Znów gorączka, a do tego kaszel i kichanie non stop. Pojechaliśmy więc do przychodni – znów osłuchowo czysto. Prawdopodobnie wirus 🦠. Gorączka miała trwać jakieś 2-3 dni, a potem powinno być lepiej. W sobotę było już bardzo źle, Krzysiu wyglądał bardzo słabo, trudno było zbić gorączkę lekami, ciężko mu było oddychać. Postanowiliśmy znów pojechać na pogotowie (czy taka panika, to jest normalne 🙂😂?). A tam znów osłuchowo czysto, lekko zaczerwienione gardło. Ale byłam w szoku, bo zrobili mu badanie krwi! CRP w normie – czyli nie trzeba antybiotyku 💉. Pani doktor powiedziała, że mamy mu dać coś mocniejszego na zbicie gorączki, czyścić nosek i nebulizować go solą fizjologiczną 🧂. Myślę – OK, już chyba w końcu musi być lepiej. Z tym, że Krzysiu nie da sobie dotknąć noska 👃🏼, a inhalacje musiałam robić z 10 – 15cm odległości, bo na widok maseczki dostawał ataku paniki 😂. Niedziela była dla Krzysia i dla nas trudna, bardzo się męczył, zapchany nosek, kaszel i gorączka. Miał takie smutne, czerwone oczka, było nam go bardzo żal 🤧☹️. Noce też były trudne – budził się biedaczek co chwilę. Zauważyłam jednak, że w niedzielę wieczorem zaczął wyglądać już lepiej. Poniedziałek był przełomem – koniec gorączki, coraz mniej katarku i kaszlu. Nawet zapozował do zdjęcia 🤣. Dzisiaj, tj. we wtorek jest już całkiem dobrze, wrócił nasz syneczek, uśmiechnięty bobasek. Mam nadzieję, że przy następnej chorobie będzie mi już łatwiej ocenić, co jest normalne, a co wymaga wizyty na pogotowiu 🚨. Przeżyliśmy razem dużą lekcję – czas wyciągnąć z niej wnioski – Mama Logistyk niech pozostanie Mamą i Logistykiem, a innym pozwoli wykonywać swoje role 😉. A jakie są Wasze życiowe role? Jak znieśliście pierwsze choroby Waszych dzieci? Podzielcie się ze mną! Może macie dla mnie jakieś rady na przyszłość 🤔?

Fot. Nebulizacja oraz nasz wyleczony już śmieszek.

Mama Panikara

Logistyk – nikt inny

4 thoughts on “Jaka jest Twoja życiowa rola?

  1. Oh, nie ma nic gorszego dla matki jak choroba dziecka. Szczególnie takiego malutkiego, które nie jest jeszcze w stanie powiedzieć, ani nawet wskazać paluszkiem co je boli. Mimo, że już kilka takich sytuacji mamy za sobą, nadal nie jestem w stanie w pełni zachować opanowania i spokoju,
    nigdy nie jestem pewna czy to tylko ząbkowanie/ trzydniówka lub mały wirus, a katar minie po tygodniu, skąd mam niby to wiedzieć? ZAWSZE mam nadzieję, że właśnie tak będzie, no ale która mama nie przejmuje się zdrowiem własnego dziecka? (hmmm no dobra, spotkałam już takie, typowe angielki :/ bo przecież na wszystko działa „don’t worry” pff no i dziecku, któremu katar cieknie już do pępka a ona nawet nie ma chusteczki?)
    Może to faktycznie, występuje u każdego dziecka, bo u nas była podobna sytuacja tylko że bez gorączki. Niemiłosierny krzyk, bezdech i niemożność uspokojenia niczym – sytuacja jak u was – decyzja pojechania na pogotowie, ubranie się, przejście przez próg – CISZA. Kompletna cisza. Nie wierzylismy, pojechaliśmy mimo to ale nawet nie rejestrowalismy się, bo dziecko nie do poznania. Uśmiechała się spokojna, zero symptomów z którymi nie potrafiliśmy sobie poradzić przez kilka wcześniejszych godzin. Ha teraz po tym czasie sytuacja wydaje się nawet trochę śmieszna, ale wtedy – byłam kompletnie bezradna, bezsilna, zdezorientowana i przestraszona. Ja też nigdy wcześniej nie czytałam o Purple Crying, ale tak mnie to zastanawia, czy jeśli teraz wiem a byłaby podobna sytuacja czy bym czekała?… Hmm nie jestem pewna. Może to częste zjawisko i dzieci w takim wieku tak mają, ale skąd ta pewność że to jest właśnie to.
    Rada? Nie ma rad. Jedynie z biegiem czasu, każda mama nabiera doświadczenia i poznaje się dziecko. Oczywiście z czasem jest trochę łatwiej, nie dość, że my uczymy się chorób dziecka (mimo wszystko przeziębienie dorosłego to wcale nie to samo co maluszka) to też potrafimy rozpoznać niektóre potrzeby i dolegliwości. My mamy, po prostu jesteśmy z naszymi dziećmi najdłużej i nawet niewielkie „odchylenie od normy” jesteśmy w stanie zauważyć. Po prostu „Matka wie najlepiej!”.

  2. U nas choroby zaczęły się wcześnie bo już w 3 miesiącu nasz Maluszek miał skierowanie do szpitala. Katar, brak apetytu, płaczliwość – na pozór banalne objawy które dla tak małego dziecka są dość groźne. U lekarza byliśmy w piątek i dostałam to skierowanie na wypadek jakby przez weekend się pogorszyło. Inhalacje robiłam tak, że najpierw załączałam gdzieś na półce sprzęt żeby dziecko oswoiło się z dźwiękiem (dosłownie 20-30 sekund) a potem powolutku zbliżałam do twarzy. Jak się Maleństwo wierciło i płakało to przykładałam do swojej twarzy i patrzył na mnie. Po chwili znów dawałam Synkowi. Z czasem nawet zasypiał z maseczką 🙂 Im jest starszy tym jest trudniej niestety 😛 Teraz On się bawi a ja walczę żeby jak najbliżej rozpylać „uzdrawiającą mgiełkę” 😉 Wracając do pierwszej choroby: Zadzwoniłam do naszej Pani Doktor (złota kobieta!!) w sobotę żeby zapytać czy lepiej jak Mały jest w domu czy dostanie bardziej profesjonalną pomoc w szpitalu np leki których ja podać nie mogę a lekarz może. Już sama nie wiedziałam czy to dobrze że upieram się na to żeby był w domu a może tam szybciej doszedłby do siebie. Ale usłyszałam, że w szpitalu inne będzie tylko to że dostanie kroplówkę więc póki je i pije to lepiej w domu. Walczyliśmy dobę z jedzeniem co 10-15 minut, nie spałam przez cały ten czas bo pił tylko moje mleko ale udało się. A wizja zakładania wenflonu w rączkę mojego maleńkiego dziecka była dla mnie ( i jest nadal!) tak przerażająca że to dodawało mi motywacji do przetrwania tego trudnego czasu. Od tej pory Synuś zaliczył jeszcze kilka takich katarkowych dni i jak tylko się coś zaczynało to w ruch szły takie aromatyczne plasterki naklejane na bluzeczkę (żeby nie robić reklamy wprost :D) które cięłam na 3 paski to ten kawałek który jest w pudełku jest zdecydowanie za duży dla niemowlaka i zapach jest bardzo intensywny. Dzięki temu nosek jest drożny przez noc 🙂 Kolejny niezbędny sprzęt oprócz nebulizatora to aspirator do odkurzacza. Pierwsze moje zderzenie z tym sprzętem wprawiło mnie w przerażenie:D ale teraz okazuje się to niezbędnikiem każdej mamy. Szkoda że się w torebce nie mieści 😀
    Zdrówka Wam życzymy! 🙂

Czy odkryłeś/aś już w sobie zadatki na Logistyka? Podziel się swoimi spostrzeżeniami!