Gdy zachodzi słońce…

Witajcie,

Właśnie wracamy z Krakowa, z kontroli u ortopedy. Krzysia nóżki mają się dobrze, możemy więc skrócić czas przebywania w szynie 🙃 (więcej o protokole szynowania przeczytacie na ➡️ https://clubfoot-support.org ⬅️). Kolejna wizyta za pół roku – mamy nadzieję, że wszystko przez ten czas będzie wyglądało dobrze 🙂. Jesteśmy szczęśliwi, że nóżki wracają do siebie i nie możemy doczekać się, aż Krzysiu zacznie dreptać 👣.

Niestety dzisiejszy dzień nie należał do wymarzonych 😩. Minęło już 5 miesięcy odkąd pierwszy raz byliśmy w Prokocimiu na zakładaniu gipsów, Krzysiu był wtedy noworodkiem 🤱. Kochał podróże – spał sobie grzecznie w foteliku albo obserwował świat. Przez ten czas jednak wiele się zmieniło – Krzysiu sporo urósł, zdobył nowe umiejętności, zaczął głośno się śmiać, przebył pierwszą chorobę i niestety znienawidził podróżowanie i spacery 😭… Przezorny zawsze ubezpieczony jak to mówią (przysłowie godne Mamy Logistyka 💪)… Jakiś czas temu uszyłam więc z moją zdolną siostrą super ponczo samochodowe dla Krzysia – jako kolejny pomysł na to, aby w końcu pokochał podróżowanie i spacerowanie 🤩. Niestety dzisiaj przeżyliśmy ciężkie chwile w samochodzie. Przez pierwsze pół godzinki Krzysiu spał, potem się obudził i zaczął marudzić, co później zmieniło się już w krzyk 😢. Próbowaliśmy różnych rzeczy, jednak nic nie pomagało. Ciekawe jak to będzie w maju, kiedy to planujemy podróż nad morze… 😲☹️. Zasmuciłam się bardzo, bo naprawdę próbowałam już prawie wszystkiego, żeby Krzysiu spokojnie sobie podróżował i był zadowolony. Ciężko mi było opanować zdenerwowanie, wewnętrznie czułam, że tracę dystans i jestem coraz bardziej nerwowa, nie umiałam z tym sobie poradzić 😰. Miało być spokojnie, wszystko poukładane, a tu znowu klops 🐷. Stres i burza emocji zrobiły ze mnie Mamę Zołzę.

Fot. Krzysiu w ponczo przed podróżą.

No nic, dojechaliśmy na miejsce (o 8:20). Kolejka do rejestracji była imponująca: spędziliśmy w niej 1,5 godziny 🚶‍♀️🚶‍♂️🚶‍♀️🚶‍♂️. Poszliśmy do miejsca oczekiwania na przyjęcie przez lekarza i czekaliśmy, czekaliśmy, czekaliśmy i czekaliśmy ⏰… Przed 12:00 lekarz wyszedł na zebranie i wrócił po 13:00. W międzyczasie Krzysiu sporo marudził, troszkę jadł, miał problemy z zaśnięciem w tym przychodnianym hałasie 🗣. We mnie wciąż narastała frustracja. Kiedy bowiem jeździliśmy na gipsy, mieliśmy wizytę na godzinę 11:00 i wychodziliśmy do domu między 13:00, a 15:00. Teraz mieliśmy wizytę na 9:00, była 14:00, a my wciąż siedzieliśmy w poczekalni – co jest grane 🤷‍♀️😡🎵? W końcu przed 15:00 zostaliśmy przyjęci. Lekarz obejrzał stópki Krzysia, orzekł, że wszystko jest OK, że następna wizyta za pół roku oraz, że możemy nosić szynę krócej. Cała wizyta trwała nie więcej niż 3 minuty 🤯. Zmęczeni, wykończeni (ja czułam, że jestem już psychicznie wrakiem i wyczerpałam swój limit życzliwości na ten dzień) wróciliśmy do domu.

Szczęśliwie Krzysiu był ekstremalnie zmęczony i spał całą drogę 🙏. Pozostało mi tylko w domu zrelaksować się w jakiś sposób i zapomnieć o całym stresie, który dziś przeżyliśmy. Na początek słodkie lody, a później ciepła kąpiel zrekompensują mi urazy psychiczne 🍦🛁. Jakie są Wasze sposoby na poradzenie sobie ze stresem? Może ktoś z Was tak jak ja czuje w sobie nerwuska, któremu nie umie czasem się przeciwstawić 🤯?

Jako Mama Logistyk dostałam już w życiu wiele lekcji, z których próbuję się uczyć, jednak czasem ciężko mi to wychodzi. Jak tu być odprężonym logistykiem, kiedy wszystko wymyka nam się spod kontroli 🤷‍♀️? Teraz już wiem, że zgodnie ze słowami „niech nad Waszym gniewem nie zachodzi słońce”, powinnam w tym Wielkim Poście popracować nad nerwami… 🧬. Kto wie, może uda mi się choć trochę mniej stresować wszystkim, co spotyka mnie w życiu (dobre i to na początek ☺️).

Nerwowa Mama

Zestresowany Logistyk

1 thought on “Gdy zachodzi słońce…

  1. Wbrew temu, co napisałaś, mały Krzyś wygląda na bardzo zadowolonego! Co za piękny uśmiech! Pewnie jest szczęśliwy, że jego mama tak się o wszystko stara 🙂

Czy odkryłeś/aś już w sobie zadatki na Logistyka? Podziel się swoimi spostrzeżeniami!