Just – in – time w domu

Witajcie,

Dziś kilka słów na temat metody Just – in – time. Oczywiście nazwa pochodzi z języka angielskiego i dosłownie oznacza dokładnie na czas⏰. Jest to takie zarządzanie, aby wyeliminować pracę w toku, poziom zapasów w całym procesie, a co za tym idzie kosztów… To jedna z metod wspomnianego wcześniej Lean Management najczęściej stosowana w branży motoryzacyjnej i w logistyce produkcji 🏍🚗🚛. Jak wyglada to w praktyce? A no zazwyczaj tak, że firma stara się mieć jak najmniejsze zapasy (bo zapas = marnotrawstwo) i zamawia części/podzespoły/surowce dopiero wtedy, gdy ich ilość na magazynie ma poziom minimalny oznaczony przez nich. (Często wykorzystuje się tu też KANBANY 📦🏷, ale o tym kiedy indziej). Wydaje się proste? Czy może brzmi kosmicznie 🚀🚀? Nic z tych rzeczy 😝.

To teraz pomyślmy czy i jak realizujemy Just – in – time w domu:

  1. Lodówka 🍎🥦🍼. Sprawa wydaje się dość oczywista. Któż z nas nie stara się tak zarządzać zapasami w lodowce, aby wyrzucić jak najmniej/zapłacić jak najmniej? Przyznam szczerze, że dla mnie jest to bardzo trudne. Lubię wydawać pieniądze i często wydaje mi się, że coś potrzebuję/ to będzie pyszne/ muszę spróbować itp. 😂. Potem nakupuję mnóstwo rzeczy, lodówka pełna… czasem coś się zepsuje 😔. Ale, jeśli już, to właśnie mój mąż zgodnie z Just – in – time wskazuje mi moment, w którym zapasy osiągają poziom minimalny 😂. Rzadko zdarza się, że przegapimy ten stan i czegoś nam braknie. Ja mam raczej tendencję do kupowania na zapas, no chyba że jest koniec miesiąca i w portfelu piszczy 😂🤣. Może spróbuję kiedyś przetestować tę koncepcję przez miesiąc i zobaczymy,  czy mniej wydam. 🧐🧐🧐. Dam Wam znać 😄.
  2. Brudna bielizna/ czy ubrania. Czy macie tak, że orientujecie się, że właśnie dziś zakładacie ostatnie czyste majciochy 👙🧦🤪? To jest ten moment kiedy trzeba szybko wstawić pranie 🙈. Just – in – time – inaczej nie można tego określić! Tutaj znów mój mąż jest najlepszy w określaniu momentu posiadania zapasu minimalnego = ostatnia sztuka 🤓😃👦.

To dwa najprostsze przykłady, ale jestem pewna, że moglibyśmy znaleźć ich o wiele więcej! Wiadomo, że nie jest to typowy Just – in – time, bo nie mówimy o produkcji (chyba, że uznamy, że gotowanie = produkcja 😅), nie pierzemy bielizny codziennie, czy nie kupujemy całego asortymentu sklepu, aby mieć wszystkiego w domu „minimum”😂. Just- in – time powinien być także systemem ciągnionym (ang. pull), co znaczy, że to klient wyznacza nam kiedy musimy coś zamówić 🙃. Miałam nadzieję jednak, że tymi przykładami przybliżę Wam metodę. Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej – piszcie!

Co Wy realizujecie w domu korzystając z zasobów metody Just – in – time? Podzielcie się !

Punktualny Logistyk

„Zapasowa” Mama

Czy odkryłeś/aś już w sobie zadatki na Logistyka? Podziel się swoimi spostrzeżeniami!